Dzisiaj szłam z Olgą na zakupy. Olga dała mi połowę listy zakupów i kazała mi iść do drugiego sklepu. Więc poszłam, ale nie mogłam znaleźć paru produktów, więc poszłam dalej i szukałam innego sklepu, ale zamiast sklepu znalazłam szkołę talentów. Nagle zadzwonił telefon usłyszałam głos przestraszonej Olgi... okazało się, że mnie szuka, szybko do niej pobiegłam. Kiedy wróciłyśmy do domu poszłam do swojego pokoju, i zauważyłam, że nie mam telefonu, musiał mi wypaść przed szkołą. Szybko tam pobiegłam i szukałam go, patrzałam czy nikt go nie ma, ale nie było, kiedy szłam już do domu na coś nadepłam, okazało się, ze to mój telefon!
NIESTETY BYŁO JUŻ PO NIM!!!
Poszłam do domu i musiałam się uczyć niemieckiego z nauczycielką, kiedy przyjechała mama od razu powiedziałam jej, że mój telefon się zepsuł i czy mi kupi nowy, oczywiście powiedziałam jej też o szkole talentów...
Świat jest mały...
Wczoraj, idąc ulicą, zobaczyłam Lidkę, córkę Michela, byłego wspólnika taty. Ciekawe, co robi tutaj, w Niemczech? Ona też mnie poznała, jestem tego pewna, ale nie dała po sobie tego poznać. Szkoda, bo był czas, kiedy uważałam ją za swoją najlepszą przyjaciółkę. Miałyśmy po dziesięć lat, rodzice zabierali nas na kolacje i spotkania towarzyskie, mając nadzieje, że nawiążemy przyjaźń. Spędzałyśmy razem wiele godzin podczas spotkań i przyjęć, śmiejąc się i żartując.
Później poznałam Wiktorię, córkę sąsiadki. Lidka była o nią trochę zazdrosna i zabroniła mi rozmawiać z Wiktorią, która nie była tak zamożna jak my. Wtedy zrozumiałam, że się myliłam: Lidka nie była moją przyjaciółką. Była złośliwą, samolubną dziewczynką, która chciała mi rozkazywać. Powiedziałam jej to przy wszystkich, ku ogólnej konserwacji. Może dlatego dzisiaj się ze mną nie przywitała. Myślę, że gdyby taka sytuacja przydarzyła mi się znowu, postąpiłabym tak samo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz